Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepis. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 czerwca 2016

Ziółka!

hej hej ;)

Zapowiada się dziś całkiem ładny dzień :)

Korzystając, że Nelcia jeszcze śpi (?!) muszę Wam się pochwalić naszym przydomowym ogródkiem ;)

Mama moja wpadła na pomysł, by wszystkie zioła doniczkowe wsadzić w starą taczkę i wiecie co?

środa, 8 czerwca 2016

Makaron & Szpinak

hej hej! :)


Dziś piękna pogoda od rana nas rozpieszczała, więc byliśmy na placu zabaw potem szybki obiad i... i jest nowy przepisik :)

czwartek, 15 października 2015

Pomidororówka!

Tak! Pomidororówka - tak właśnie nazywa tą zupkę Tymuś!


Pomidorówka z klopsikami i kładzionymi kluseczkami.

Co Nam trzeba?  5-cio litrowy gar zupy wychodzi ;)

400g mięsa mielonego - u mnie z indyka
majeranek
2 cebule
por
4 duże marchewki
500g koncentratu pomidorowego
2 kostki rosołowe
mąka
3 jajka
5 kulek ziela angielskiego
3 listeczki laurowe
2-3 ząbki czosnku
sól, pieprz - mieszanka ziół chyba kamis "Kuchnia włoska"
woda ;)

Wodę wraz z zielem angielskim i liściem laurowym wstawić. W między czasie obieram marchew, przygotowuję porę i cebulkę - 1 kroimy w kosteczkę, 2 wrzucamy w całości do gara ;) Przygotowane warzywa dodajemy do gorącej wody.
Czas na mięsko - ja przygotowuję je jak na klopsy - dodaję pokrojoną cebulkę, sól i pieprz - bez jajka! Można przyprawić majerankiem, ale nie za dużo ;)

Mięsko formujemy w klopsiki i powoli dorzucamy do naszego wywaru.
Dodajemy kostki rosołowe - wiem że fuj, że ble i że da sie bez nich żyć, ale ja nie umiem :P

i tak gotujemy na wolnym ogniu jakieś 30 minut ;) Dodajemy koncentrat i zabieramy się za kluski ;)





Bierzemy miseczkę lub taki pół litrowy kubek -jak kto woli ;)
Wbijamy 3 jajka i mieszamy je widelcem na jednolitą masę. Kiedy już ją mamy dosypujemy mąki -stopniowo, żeby nie było jej za dużo. Mieszamy do momentu uzyskania jednolitej klejącej, lecz nie wylewającej się masy tak, by można nakładać ją łyżką.

Dobra specjalistą od opisywania czynności i konsystencji nie jestem. Nasze ciasto na kluski ma być gęste i tyle ;)

Kluski dodaję  bezpośrednio do zupy zamaczam łyżkę w gorącej zupie i porcjuję moją kluskową masę. Ważne jest by zamaczać łyżkę, bo wtedy kluski się do niej nie przyklejają.

Gotuję na wolnym ogniu około 15 minut dorzucając zioła i przyprawiam do smaku ;)

Nie użyłam ani pietruszki, ani selera z czystego lenistwa ;) Nie miałam w domu, a do sklepu no cóż powiem szczerze - nie chciało mi się iść.

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć smacznego!




środa, 7 października 2015

Mniam. Po prostu mniam.


Helloł!

Na obiadek dziś spaghetti - kolejne zamówienie szefa!

Będąc z Tymusiem w ciąży ciągle chodziłam i mówiłam "Mam za mało makaronu we krwi" 
Wszystkie makarony były moje! 
Uwielbiam, a w ciąży mogłam je jeść na śniadanie, obiad i kolację. No i teraz mam.

Tymek co robimy na obiad? 

-Hmyyyy.... Muszę pomyśleć.... A może spaghetti? 

I tak niemalże codziennie :) 









Tymuś a co na kolacje? 
-Mamoooooo a zrobisz mi gwiazdkowe kanapki? 

I jak tu odmówić? 

No to są :) 



Taaa a co zrobić z resztą chlebka po gwiazdkach?

Dietetyczną kanapkę ;)

Niby kanapka, a jednak  gwiazdka :)




:) 

Smacznego ;) 

Pa!

Joasia K.

piątek, 25 września 2015

Sałatka

Kto chętny na makaronową sałatkę? ;)

Czasu niewiele, mężuś ciągle w pracy, a ja miałam ochotę na coś dobrego ;) Coś co można zapakować lubemu w pojemniczek by umilić mu pracusię ;) Weekend się zaczyna więc będzie też idealnym dodatkiem na spotkania z przyjaciółmi!

Sałatka z makaronem!



Co potrzeba?

- opakowanie makaronu drobnego - u mnie były to gwiazdeczki,
-2-3 ząbki czosnku,
-2 zielone ogórki,
-30-40 dkg szynki konserwowej
-puszka kukurydzy,
-2 łyżki majonezu
-sól pieprz do smaku
-opcjonalnie można tez dodać pęczek posiekanej zielonej pietruszki lub szczypiorku - ja oczywiście zapomniałam kupić, a później jakoś się nie złożyło, żeby dorzucić ;)



Makaron ugotować ,odcedzić zostawić do ostygnięcia, często mieszając by nie zrobiła się jedna wielka klucha ;) Ogórki i szynkę pokroić w  kostkę, czosnek przepuścić przez praskę, kukurydze odsączyć, przyprawić, wszystko wymieszać i tadaaam ;) hi hi:) Pyszna sałatka gotowa!




Przepis można modyfikować np. dodać musztardę, jajka lub np. kiszonego ogórka, czerwoną paprykę lub inne dowolne składniki!

Po raz kolejny życzę smacznego :) 
Joasia K!


czwartek, 24 września 2015

Lasagne

Mężuś zażyczył sobie lasagne...
Siedzi w pracy chłopina po 12 godzin to trzeba go troszkę po rozpieszczać!

Jeżu kolczasty! Ile z tym roboty!

Generalnie wszelkiego rodzaju przepisy są dla mnie inspiracją ;) Bardzo rzadko mi się zdarza zrobić coś z przepisu od a do z ;) Często okazuje się, że nie mam części składników i kombinuję.

Co miałam? ;)

-4 pieczarki,
-słoik (550ml)koncentratu,
-makaron do lasagne,
-pół pora,
-3 małe cebulki,
-3 ząbki czosnku,
-pęczek zielonej pietruszki
- 40 dkg mielonego z indyka
-szklanka mleka,
-kostka rosołowa,
-ser żółty - gouda ok 30 dkg,
-przyprawa do kuchni włoskiej
-masło,
-maka :)
- blender :)

Nawet odpowiedniego naczynia żaroodpornego nie miałam :) Więc użyłam zwykłej blaszki (tej mniejszej do ciasta :)

zblendowałam cebulkę, czosnek i pieczarki rzuciłam na rozgrzaną patelnię. W to dodałam mięsko i smażyłam :) Zielona pietruszkę i por również zblendowalam z koncentratem dodałam do mięska i dusiłam około 15 minut przyprawiając do smaku kostką rosołową, pieprzem i przyprawą "do kuchni włoskiej" W międzyczasie robiłam sos beszamelowy, który ze względu na brak mleka zrobiłam głównie z wodą ;)

Reszta wg przepisu ;)
Czyli wysmarowałam blachę masłem, rozlałam trochę sosu ala beszamelowy położyłam suchy makaron, na który nałożyłam sos...dobra na potrzebę chwili nazwijmy go bolognese na ów sos kładłam plasterki sera gouda i znów makaron, beszamel, bolognese i ser i tak póki mi sie miejsce na blaszce nie skończyło :)

Blachę przykryłam folią aluminiową ( ze względu na ser na górze nie było to zbyt genialnym pomysłem, ale ponoć tak trzeba ;) ) i wstawiłam do nagrzanego piekarnika na 180st na prawie godzinę.. Zdecydowanie za długo myślę, że starczyło by jej spokojnie minut 40 :)

Ale tak to jest jak się musi swoje szczęście z przedszkola odebrać ;)

Niestety zdjęć potrawy nie mam ze względu na jej nieestetyczny wygląd...

ale za to fotki Nelci po obiadku :)




Było smacznie ;) Na prawdę smacznie!

A sam sos wyszedł genialny! Nie chcąc się chwalić- wszyscy zawsze zachwalali moje spaghetti ale ten sos był o niebo lepszy! ;) Na pewno nie raz zagości na naszym stole jako "zwykłe" spaghetti!


Smacznego!
Joasia K. 



poniedziałek, 14 września 2015

Pizza & pasta

O stuknęło Nam 200 lajków na facebooku! Dziękuję!

Zachęcam też do zaobserwowania bloga ;) będziecie zawsze na bieżąco!

Obiecałam Wam, że zdradzę tajny składnik dzisiejszej pizzy...
Tymoteusz postanowił dodać dziś do pizzy... Nektarynkę!

Lubicie pizze na słodko? Próbowaliście już z nektarynką? Nie?! Koniecznie spróbujcie!



Przepis na pizzę: (ja rozkładam to na dużą blachę z piekarnika ;)

2 szklanki mąki
0,5 szklanki mleka
1/4 kostki drożdży
1 jajko
1/4 szklanki oleju
2 łyżeczki cukru
odrobina soli
dowolne przyprawy
ulubione składniki na pizze - u nas:
2-3 pomidorki
3-4 duże pieczarki (u mnie tylko na połowie pizzy dziś ;)
2 pieczone piersi z kurczaka
pół puszki kukurydzy
1 obrana nektarynka pokrojona w cieniutkie plasterki
mała cebulka (tylko na połowie pizzy, bo TymoNelkowy tatuś nie lubi na słodko :)
i żółty ser rzecz jasna!

Mleko podgrzewamy, dodajemy drożdże i cukier, zasypujemy 2 łyżkami mąki i czekamy aż zaczyn zacznie rosnąć ;)
W między czasie odmierzam wszystkie składniki, dodaję do nich zaczyn wyrabiam ciasto, rozkładam na posmarowaną (maslem lub margaryną) blachę. Wstawiam do zimnego piekarnika nastawiam temp na 180' i piekę... no właśnie ile to było? Jakiś czas ;)  jak widzę, że ciasto jest prawie gotowe!

Dodaję dodatki ( bez sera i kukurydzy) wstawiam na około 5 minut do piekarnika, później nakładam kukurydzę i ser i zapiekam, aż ser się nie rozpuści.



Tadaaaaam można wcinać! ;)




 Ach! I przepis na pastę z kurczaka!

Został mi pieczony kurczak! Cały... Więc było trzeba go jakoś przerobić ;)
 Piersi poszły an pizzę, a reszta.... na pastę! 

Przepisik :

Obrany kurczak pieczony
Pół serka -serdelka o smaku paprykowym
Pół papryki czerwonej
2 łyżeczki musztardy

Wszystko zblendować i doprawić do smaku! 
Pyyyyycha!



Dziś tylko kulinarnie. 

Smacznego! 

Joasia K.



Bułeczki!



Pamiętacie te pyszne bułeczki ze stronki na fb?


Przepis na bułeczki jest banalnie prosty

Ciasto:
500g mąki
1 szklanka mleka
30g drożdży
70g masła lub margaryny (ja używam maślanej kasi)
1 płaska łyżeczka soli (lub Vegety )
2 płaskie łyżki cukru
1 jajko
Opcjonalnie można dodać zioła
1. Robimy zaczyn:Mleczko podgrzewamy dodajemy drożdże i cukier i 2łyżki mąki odstawiamy na kilka minut
2.Odmierzamy mąkę, wbijamy jajo, dodajemy sól i ewentualne przyprawy i miękkie masło*
3. Kiedy zaczyn ładnie nam wyrósł dodajemy go do mąki i mieszamy do momentu gdy ciasto będzie mieć jednolitą konsystencję i odstawiamy do wyrośnięcia**
*zawsze zapomnę wcześniej wyciągnąć masło więc dodaję je do zaczynu na chwilę przed połączeniem go z resztą składników
** ja z tych niecierpliwych więc ciasto do wyrośnięcia wkładam do piekarnika nastawionego na 40st
Kiedy ciasto ładnie nam wyrośnie porcjujemy je urywajac kawałki. Nakładamy farsz i formujemy bułeczki. ot cała filozofia  Zanim wstawimy je do piekarnika należy posmarować buły mlekiem, będą wtedy gładkie i pięknie się zarumienią! Bułeczki wstawiamy do nagrzanego na 200st piekarnika na ok 15-20minut







I jeszcze! Zawsze zapomnę o papierze do pieczenia a jak już go kupię to do niczego się nie nadaje! Dlatego blachę zawsze smaruję trochę margaryną i posypuję kaszką manną i nic mi się nigdy nie przykleja! O! Taką sprytna rada

Farsz?
Ok 200-300g startego sera
6 średnich pieczarek
1,5 średniej cebuli
Kilka łyżek słonecznika- daje go ostatnio prawie wszędzie
1 kiełbasa i mnie aromatyczna "Kozacka"od pana B
Wszystko podsmażyłam (oczywiście z wyjątkiem sera) ostudzony farsz dodajemy do bułeczek posypujemy go serem i formujemy buły!
I tyle ☺ Życzę smacznego!



niedziela, 30 sierpnia 2015

Idziemy do restauracji



Tymuś na urodzinki od Cioci Asi dostał zaproszenie na kolacje do GOKO -Japońskiej Restauracji.



Szczerze Wam powiem, podeszłam do tematu sceptycznie... Trzylatek w restauracji? Japońskiej? Polegnę jak nic...

Dobra wybiła godzina zero, spakowałam synusia do auta ( Nelcia została z tatusiem w domu) i ruszyliśmy, po drodze zgarniając ciocię Asię i Martę...

Najpierw galeria, tam Tymuś miał sobie wybrać prezent od Cioci Marty... Wybrał sobie...Saksofon... Wtedy byłam już pewna, że wizyta w restauracji będzie porażką na pełnej linii!


Dojechaliśmy na miejsce, Pasaż Apollo Poznań...



Ufff  miejsca na dworze, w małej uliczce, gdzie na prawdę dziecko może się czuć bezpiecznie!

Okej siadamy ładnie przy stoliczku, umówiliśmy się, że saksofon zostaje w pudełku, bo to jest restauracja i tu się nie hałasuje. Pełna powaga Tymka rozwalała na łopatki :)

Gdy nadszedł czas by złożyć zamówienie (szczerze? ja się w karcie pogubiłam! Tyle fantastycznie brzmiących pozycji!) Tymuś ładnie powiedział, że do picia poprosi sok jabłkowy . Menu na wczorajszy wieczór wybrała nam Ciocia Asia...



Dla mnie woda z owocami ❤❤❤




Czekadełko czyli miseczka pełna witamin, myślę sobie "acha Tymek na pewno zje" w domu mówi "nie, dziękuję mamusiu. Nie będę tego jadł!" A tu? Bez gadania wziął pałeczki i radząc sobie całkiem nieźle zaczął wcinać!



Ja matka dwójki dzieci, większość życia wystrzegałam się wszelkich ryb, których zapach mnie odrzuca(ł), zastrzegałam się, że w życiu nigdy nie tknę żadnych owoców morza.... taaaaaaaaa...


Ciocia Asia zamówiła dla mnie sushi z łosiem w trzech postaciach...  Tak, przeżyłam lekki szok gdy mi to zaserwowano, bijąc się z myślami spróbowałam i... byłam w szoku! Pycha mniam!



Miałam też przyjemność spróbowania kilku innych rzeczy, ośmiornicy (oj tego to więcej nie dotknę!), rybę maślaną (mmmmm niebo w gębie!)

Dla Tymusia przeniesiono chrupiące kawałki kurczaka podane z różowym ryżem!!! To dopiero pychota!  Tymek był zachwycony! Dzielnie jadł pałeczkami, ogólnie niesamowicie zaskoczył mnie swoim zachowaniem!



"Kto ma ochotę na deser?"  Asia zabrała Tymka do kuchni gdzie przygotowywano dla nas słodkości! Tymek wrócił zachwycony! W życiu nigdy nie jadłam tak niesamowitego deseru... lody w cieście ❤❤❤



A na koniec Tymuś dostał od kucharza oryginalne autko.... Którego nie zjadł ;) Ciocia Asia i Marta biły się o nie ;) Nie powiem - koła były smaczne!





Reasumując-  matka pęka z dumy!!! Tymek nieźle mnie zaskoczył swoim zachowaniem, a ja nie sądziłam że zjem ośmiornicę i kilka gatunków ryb jednego wieczoru...

Jeśli będziecie kiedyś w Poznaniu koniecznie odwiedźcie GOKO!


A teraz mykamy rodzinnie na koncert  Strachy na Lachy ;)  Kocham!!!!

Do następnego! 
Pa!
Joasia K.

wtorek, 28 lipca 2015

TymoNelkowe jedzenie.

A czy Twoje dzieci jedzą....?

Tak! Moje dzieci jedzą wszystko ;) No dobra, Nelka je wszystko, a z Tymusiem w którymś momencie popełniliśmy błąd...

Kiedy Tymuś zbliżał się do magicznego wieku 4 miesięcy przeczytałam tony poradników, stron internetowych, zdawałam pediatrze milion pytań... 

No i stało się 4 miesiąc, a że Tymuś karmiony piersią poczekalnia dwa tygodnie i dostał swój pierwszy soczek z marchewki ;) Troszeczkę, łyżeczką... W sumie to naparstkiem, bo łyżeczka to za dużo powiedziane, 2-3 łyżeczki i sprawdzanie czy nie uczyła,  na drugi dzień to samo po troszku zwiększając porcję przysmaku... Później blendowana marchewka-tak postawiłam na zdrową mamusiową kuchnię, bo słoiczkowe obiadki ... No cóż- zapach całkiem niezły! A smak obiadku? Hmyyyy mi to przypominało gęstą wodę... Na prawdę! Każdy obiadek, którego dane mi było próbować smakował tak samo... No z wyjątkiem tego z rybą, bo te odrzucają już przy otwarciu słoiczka... 

Pomijając zapach i smak tych obiadów- zastanawialiście się kiedyś dlaczego mają tak długą datę ważności? Przecież to starannie wyselekcjonowane warzywa... Taaaa mamuśki, które dają dzieciom te pyszności niech spróbują ugotować w domu ziemniaczka i marchewkę, zblendują je, a potem porównają smak z tym słoiczkowym. Jest różnica prawda? 

 Nie mówię, że moje dzieci nie jadły słoiczków. Owszem jadły je, ale od święta. Np. Jak gdzieś jechaliśmy czy po prostu był już czas, a ja z obiadkiem byłam w proszku... Takie sytuacje zdarzały się na prawdę rzadko. W końcu przecież i tak gotowałam dla siebie, męża i babci... Cóż to za filozofia wrzucić ziemniaczka, marchewkę i np. brokułka. Zazwyczaj robiłam obiadki na jeden dzień, bo nie cierpię odgrzewanych ziemniaków, to przecież dziecku tego nie dam.

Słoiczkowe deserki to już inna bajka... zwłaszcza zimą nie byłam w stanie zapewnić dzieciakom różnorodności w owocach więc przez pierwszy czas dostawali słoiczki. W odróżnieniu od obiadów te mają smak ☺

Kiedy Tymuś miał około 6-7 miesięcy (a Nelcia tuż przed 6) zaczęła się jego przygoda z samodzielnym jedzeniem. Się nasłuchałam.... o matko!
"Za duże kawałki" 
"Ze skórką dajesz?!"
 "Takie cos?! Nie za wcześnie?!"

Słyszałam, że niektórzy rodzice blendują jeszcze jedzenie przedszkolakom! To jest dopiero masakra!

Ciężko jest być mamą wiecie?
Sugerując się tą całą paplaniną przystopowałam z nowościami, tłumaczyłam Tymkowi, że np. jest za mały na białą kiełbaskę...

Taaaa i tak mu w główce zostało... Teraz ciągle słyszę, że jest za mały, że to dla dużych itp... Po prostu dałam ciała na pełnej linii...

A Nelcia? Nelcia jak spróbowała soczku z marchewki wyrwała łyżeczkę i ambitnie wysysała z niej ostatnie soki... i tak już Nelci zostało...

Chętnie próbuje nowych rzeczy, a najbardziej lubi mięcho mięcho! Nie ważne, czy to szynka, gotowane, smażone, pieczone czy też kabanos... Zje wszystko! Szkoda, że Tymek zjada tylko chlebek z masełkiem...

I Tymuś i Nelcia kończąc rok jedli samodzielnie łyżeczką lub widelcem! Warzywka na początku lekko rozgotowałam, żeby zminimalizować ryzyko zakrztuszenia, bo wprost rozpływały się w ustach 😉

Tym sposobem nasze dzieci wcinają jabłka, pomidorki, śliwki i inne takie ze skórką, arbuza jedzą z pestkami...

Jak wcześniej wspomniałam postawiłam na domową kuchnię, ale nie oznacza to, że dzieciaki nie goszczą się czasem na mieście. Uważam, że skoro na co dzień jedzą zdrowo to od czasu do czasu mogą zjeść kupną pizzę, frytki czy inne smakołyki! Czasem jeździmy do McDonalda gdzie Tymek z radością wycina frytki czy kurczaka... Nela zresztą też... Oboje mają się dobrze, mało chorują, a waga ich jest w normie.

Bardzo rzadko kupuje dzieciom soki... na co dzień piją wodę, na przekąski często są owoce lub chrupki kukurydziane. Mało słodyczy jedzą, a jeśli już to dostają od innych ciastka, ale nie od mamy ;) Mama otrzymane smakołyki zazwyczaj dzieli na pół , zęby nie zjedli po całym. I żyją.

Wiadomo to są dzieci i często jest tak, że marudzą, że soczek, że cukierki itp.itd...
Soczki owszem dostają, ale staram się wybierać te z najmniejszą zawartością cukru!

Kakao? Owszem! Ale to tradycyjne z "wiatraczkiem" i zawsze bez cukru! Czasem na specjalne życzenie słodzone miodem, ale rzadko, do miodek lepszy np.na bułeczce.
Herbatki nie słodzą, bo po co?
Ryżów, kasz, makaronów nie solę podczas gotowania. To samo zresztą że wszystkim... Solimy dopiero na talerzu. Skorzystał też na tym TymoNelkowy tatuś, który solił bardzo dużo... Teraz soli dużo, dużo mniej...

Odkąd jestem mamą zaczęłam zwracać uwagę na to co jemy. W tym roku "szaleje" z zaprawami. Mamy dżemiki z truskawek, wiśni i będą jeszcze jagody i powidełka. Wiecie ile mniej cukru mają takie domowe pyszności?

Bardzo nie lubię, kiedy gdzieś jedziemy, a tam uwsteczniają mi ich i ładują im w te małe główki, ze są za mali np.na jabłko ze skórką... krew mnie zalewa! Ostatnio np. Teściowa zabrała Nelci widelec, bo nie mogła patrzeć jak takie małe dziecko je widelcem... Taaaa wiecie czym to się skończyło? Neluszkowym płaczem... A Nelka często bez widelca po prostu nie chce jeść...

Jestem bardzo ciekawa jak u Was wygląda/ło wprowadzenie jedzenia?
Macie łasuchy, czy raczej niejadki?

Piszcie!

Joasia K.


wtorek, 14 lipca 2015

Misz masz :)

Hej, hej! 

Pogoda dziś piękna od rana słonko, po południu ciągle coś z nieba kapało, ale nie przeszkadzało nam to w spacerku! Super!!! Tatuś zrobił sobie dzisiaj wolne, więc i mamusia mogła chwilkę odsapnąć :) Ufff akumulatorki naładowane! Jutro spotkamy się z Ciocią Asią a na przyszły tydzień mamy już umówione spotkanie z Ciocią Martą! Czyżby życie towarzyskie zaczynało odżywać? :) hi hi :) 

Tymuś na spacerku dziś wskazał grupę zbliżających się dziewczyn i krzyczał "Mamooooooooo idą dziewczyny! Schowajmy się!" Hi hi :) głuptasek mały 



Nelka na spacerku zasnęła... ale przecież Nelcia jest jedyna i niepowtarzalna więc po co miałaby zasnąć z główką opartą, jeśli może powisieć... 



Kto zagląda na fb ten wie, że obiecałam dziś zupełnie inny przepis ;) 

Schab w sosie pomidorowym z goździkami i cynamonem podany z ryżem! Mniam!!! 


Co potrzeba? 
około 30 dkg schabu
6-8 goździków 
 cynamon
mały słoiczek koncentratu pomidorowego 
cebula 
3-4 suszone pomidory 
olej do smazenia
ok pół łyżeczki cukru 
sól i pieprz 


Cebulkę podsmażamy na odrobinie oleju - ja dodałam ten z suszonych pomidorów ok łyżki- max 2 ;) Kiedy cebulka się zeszkliła dodajemy schab ( rozbity i pokrojony w kosteczkę) oraz goździki  i smażymy dodając trochę cynamonu - ja w sumie dodałam około pół łyżeczki jak kto lubi ;) Po kilku minutach podsmażania podlewamy mięsko wodą. Zapach niesamowity prawda? ;) Wyciągamy goździki by domownicy nie marudzili, że rozgryźli, bo tak intensywny smak nie jest przez wielu lubiany ;) Pokrojone w kosteczkę suszone pomidory dokładamy chwilkę dusimy.

Dodajemy koncentrat pomidorowy i doprawiamy solą i pieprzem oraz cukrem dla przełamania smaku . Ja dolewam troszkę wody i zaklepują sos mąką ;) Zdrowo, nie zdrowo ja lubię takie sosy... przypominają smak dzieciństwa :)

Podawać z ryżem ;) Niestety u nas wersja z makaronem się nie przyjęła.

Wydawało by się, że potrawa będzie słodka, ale nic bardziej mylnego! Dzięki koncentratowi jest kwaskowa, cukier nadaje lekkiej słodyczki, a goździki? Hmy... nie wiem ;) Spróbujcie i podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami!

Przepisik podany, to teraz muszę się z Wami podzielić czymś, co znalazłam wczoraj lecz zupełnie mi wczoraj z główki wyparowało... Mianowicie w gazetce dla dzieci znalazłam taką oto historyjkę...



Szczerze? Własnym oczom nie wierzyłam.... 3 razy przeczytałam, sprawdziłam okładkę, potem jeszcze raz przeczytałam i zgłupiałam,... Gazetka dla DZIECI " Świat Misyjny" numer ze stycznia... Katolicka gazetka dla dzieci ucząca... no własnie czego? Nie ufać nikomu?  Umiesz liczyć licz na siebie? Jak to w ogóle ma się do chrześcijaństwa? Chcielibyście czytać takie bajeczki na dobranoc? Wymiękłam... musiałam się z Wami tym podzielić... Serio, nie ogarniam.. Jakieś pomysły?

Do jutra! :* 
Joasia K. 




piątek, 10 lipca 2015

Kolejny dzień za nami... dziś bardzo przyjemnie ;)
 Lenistwo do 13 w piżamkach, potem obiadek i spacerek. 
Tymuś pomagał tatusiowi porządkować ogródek,
a ja z Nelką ruszyłyśmy tam, gdzie większość kobiet czuje się jak w niebie ;) 
Tylko podejście do kasy boli :P 

Dziś będzie czysto kulinarnie ;) 
Na śniadanko wpadła na talerz sałatka z tuńczyka! 
Pyszna i banalnie prosta!


Przepis: 
Puszka tuńczyka
Puszka groszku
ok 5dkg żółtego sera 
4-5 jajek na twardo
3-4 ogórki najlepiej kiszone ewentualnie małosolne
2 łyżki majonezu 
sól i pieprz :) 

Ogórki ścieramy na tarce o dużych oczkach, odsączamy je z wody, jajka i żółty kroimy w drobną kostkę. Groszek i tuńczyka odsączamy i łączymy wszystkie składniki tworząc idealną sałatkę ;) 




Dzisiaj promocja!!!
Będą dwa przepisy ;) 
Nie wiem jak to się stało, że Tymuś tak pokochał szpinak, 
ale wprost nie potrafi się chłopak opanować ;) 
Dzisiejsze połączenie to już w ogóle szaleństwo, stał przy kuchni i tylko słyszałam 
"ugotowałaś już?"
 "Mamooooooo mogę w końcu już jeść?" 
"Mamusiu a dasz mi spróbować tego sosu" x 10 bo nie mógł sie chłopak od łyżki odkleić ;) 
 "Maaaaaaaaaaaaaaaamoooooo jestem głodny..." 
"Makaron już masz?"

Wystarczyło, że wyciągnęłam makaron z szafki i już widziałam te wielkie oczy promieniejące radością  i usłyszałam ciche "łaaaał mój ulubiony"  


Makaron z sosem szpinakowym do tego domowe buraczki! Przysłowiowe niebo w gębie!

Najlepszy makaron do tego sosu to tagliatelle :) 

Co potrzeba? 
Makaron
Paczka mrożonego szpinaku rozdrobnionego (ja kupuję w lidlu ten ze śmietanką) 
1-2 ząbki czosnku
mała cebula
2 łyżki margaryny lub masełka
trochę mąki
mleko + woda
kilka suszonych pomidorów* 
można dodać też mięsko mielone, pierś z kurczaka czy tuńczyka! Wszystkie wersje są pyszne!

Makaron gotujemy ;) Wiadomo, nikt na sucho do obiadu go wcinać nie będzie ;) 
Na dużej patelni rozgrzewamy masło wrzucamy drobno posiekane czosnek i cebulkę, kiedy lekko się podsmażą dodajemy mąkę ok 2-3 łyżek tak by całe masełko wsiąknęło i teraz cały czas mieszając na zmianę dodajemy mleko i wodę do uzyskania jednolitej dość gęstej konsystencji na to daję zmrożony szpinak i duszę na małym ogniu aż do rozpuszczenia się szpinaku :) Dodajemy suszone pomidorki * ewentualnie można dodać łyżeczkę koncentratu pomidorowego dla przełamania smaku. 

Wiele osób dodaje do szpinaku gałkę muszkatołowa, my za nią nie przepadamy więc odpuszczam ją sobie ;) 
Jedyne przyprawy których dodaję to pieprz, a solimy na talerzu ze względu na dzieci. 
Można też zamiast czystej wody dolewać ostudzony bulion z kostki wtedy sos ma jeszcze lepszy smak :) 

Jeżeli chodzi o wersję z mięskiem ja zawsze podsmażam mięsko na osobnej patelni i potem wszystko razem łączę :)

Na dziś tyle... marzę by położyć się do łóżka przed północą ;)

  Bardzo dziękuję za uwagę ;) W razie jakichkolwiek pytań proszę pisać :* 
Mam nadzieję, że te potrawy podbiją i Wasze serca :) 

Do poczytania niebawem!
Joasia K.



czwartek, 9 lipca 2015

Witajcie!

Pogoda dziś paskudna... Dobrze, że od rana spacer zaliczyliśmy ;) Dziś padło na Lidla ;) Matka noże porządne w końcu do domu kupiła, bo wszystkie się wyeksploatowały :)

A! I znalazłam złoty sposób na znalezienie wolnej godzinki tylko dla siebie ;) Jak zapytacie?
Iść do lekarza godzinę za wcześnie :)  Zostaje godzinka tylko dla mamy ;) Fajnie tak pospacerować samej ;) Noooo i oczywiście wydałam trochę kasy na dzieci, bo przecież umarłabym, gdybym im czegoś nie kupiła ;) Dziś padło na kolorowanki, pisaki i fajną książeczkę-do ćwiczenia literek ;) Tymuś świetnie sobie radził, a najfajniejsze jest to, że można z niej wszystko zmyć i bawić się dalej! Nawet nie wyobrażacie sobie ile radości sprawiało mu to pisanie!

A skoro już pisaki były w użyciu to....





Mamooooooooo jestem lwem! Bój się mnie!!! Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

hi hi  :) Kocham urwisa nad życie!

Kto chciał przepis na Kluchy?

Babciowy przepis

Ugotowane przepuszczone przez praskę ziemniaki
Mąka pszenna
Mączka ziemniaczana
Jajko
+ nadzienie :) truskawki, jagody, śliwki, maliny, a nawet mięsko lub pieczarki czy na co tam macie właśnie ochotę ;)

W garnku uklepujemy ziemniaki tak by 1/4 była pusta w to miejsce wsypujemy mąkę mniej więcej 3/4 pszennej i 1/4 ziemniaczanej wbijamy jajo i ugniatamy :) jeśli ziemniaków jest dużo wbijamy 2 jaja ;) ot cała filozofia :) Przepis na tyle fajny, że np. ostatnio zrobiłam aż 6 kluseczek z "wczorajszych" ziemniaków :)

Ciasto urywamy lub rolujemy i odcinamy po kawałku ugniatamy w rączkach wkładamy owoc i formujemy kluski. Mniam!

Podajemy z bułką tartą i polewamy śmietanką lub jogurtem! Kocham!!! Cholercia, aż zgłodniałam :)

Teraz przepis na leczo :)

Pyszne zdrowe i tanie :) U mnie podawane z chlebem! Ale jak najbardziej można np podać z ryżem :) Dziś delikatnie przepieprzyłam więc podając dla Nelki wymieszałam leczo z jogurtem! Też rewelka!!!

Przepisik? Proszę bardzo!

3 małe cukinie
2 duże pomidory
2-3 kiełbaski
1 czerwona papryka
2 cebule
kilka pieczarek
mały słoiczek koncentratu pomidorowego
2łyzki oliwy
sól i pieprz do smaku

Kiełbasę kroimy wedle upodobań czy to kostka czy półksiężyce ;)  Wrzucamy do garnka na rozgrzany olej, dodajemy pokrojoną w piórka cebulę, podsmażamy, dodajemy pokrojone pieczarki i paprykę, chwilę dusimy i dodajemy pokrojone w kostkę pomidory. Przesmażamy i wrzucamy pokrojoną w kostkę cukinię. Dusimy na wolnym ogniu by cukinia zmiękła w międzyczasie łączymy wszystko z koncentratem pomidorowym na koniec pieprzymy i solimy i wcinamyyyyy mniam mniam mniam ;)

Smacznego Robaczki ;)

Joasia K 




środa, 8 lipca 2015

To był na prawdę ciężki dzień....

Ufff jak dobrze, że ten dzień dobiega już końca...

Pogoda szaleje, raz 35st raz 20... Dzieci źle znoszą takie zmiany :( Szaleństwo przerywane chwilami siostrzano-braterskiej miłości... Urwis nad urwisami Tymuś mój kochany tak mi i Nelci tak dał w kość, że ledwo zipie... Bez drzemki - bo po co? Wszystko co mamusiu zechcesz będę robił odwrotnie.... Ech... uroki mamusiowania ;)
 Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze?
 Kiedy już ogrzyki położą się spać, kiedy w domu zapanuje cisza po takim chaosie marzy mi się trzecie dziecko :) Takie maleńkie pachnące, potrzebujące mnie w każdej chwili...

Tymuś ma już prawie trzy latka, od września rusza do przedszkola, jest niesamowicie samodzielnym dzieckiem, które wszystko chce robić samo... Zdarzają mu się jednak chwile, gdzie przychodzi do mnie włazi na kolana i mówi "mamusiu jestem małą dzidziom polulaj mnie troszkę" <3

 A Nelka? Nelka ma już ciut ponad rok, pomijając, że strasznie spała od maluszka aż do końca maja jest z niej straszna Zocha Samocha... Kiedy dostała pierwszą łyżeczkę soczku z marchewki nie robiła min jak większość dzieci tylko wyrwała małżowi łyżeczkę i gdyby mogła to zjadłaby ją całą ;)  Od początku wszystko najchętniej robi sama, nawet sama radzi sobie ze swoim starszym bratem, choć czasem to nie lada wyczyn :) Radzi sobie świetnie w każdej sytuacji, ale kiedy jest zmęczona uwielbia się przytulać :) Królewna mała uwielbia być noszona, bo przecież ma małe nóżki, na których za wolno się chodzi czasem :)  Tatuś czy mamusia szybciej zaniosą do celu... Mimo, że nie gada potrafi przekazać na prawdę dużo, ciężko przechodzi jej przez gardło nawet słowo mama :P Ale za to szaleje kiedy na horyzoncie pojawiają się ptaszki czy inne zwierzątka.

Nelusiowa drzemka 


Dzisiejszy dzień mało ambitny do południa w piżamach zaowocował pysznym obiadkiem (inni nazwą to deserem) i wyborną kolacją...

Na obiadku u dzieci zagościły dziś kluski/knedle ze świeżymi malinkami :) Chyba nie muszę mówić, że smakowały :) Dzieci wcinały, aż im się uszy trzęsły! Oczywiście u Neluszki nie obyło się bez lizania talerza!


Popołudnie było zdecydowanie lepsze niż ranek, był spacerek, zabawa (w końcu w miarę normalna, bez przepychanek, płaczu i krzyków). Na kolację zamarzyła mi się sałatka, z makaronem, ale ta z zupek chińskich mimo, że przepyszna, niestety ma w sobie masę chemii.... Dlatego powstała sałatka alternatywna z makaronu jajecznego, takiego krótkiego u nas najczęściej używanego do zup. A do tego były pomidorki z mozzarellą i ogóreczki małosolne ;)  Sałatki wyszło mi mało... bo Tymek tak uwielbia makaron, ze nie chciał oddać miski i na nic zdały się tłumaczenia, że zje makaron w sałatce... nie i koniec... a z głodnym dzieckiem się nie dyskutuje! O! 




Dziś tylko przepis na sałatkę, ale jeśli będą chętni pojawi się przepis na kluchy ;) Wystarczy komentarz tu lub na fb,a już jutro będzie przepisik!

Sałatka z makaronu. 
Co potrzebne? 
Opakowanie makaronu krótkiego
Puszka groszku
Puszka kukurydzy 
Ok 10-30dkg  szynki (w zależności jaką lubicie ;) ) ja miałam suchą pokrojoną w przeźroczyste niemalże plasterki, ale za to aromatyczną ) 
3 łyżki jogurtu naturalnego lub typu greckiego :) 
1 łyżka majonezu - no dobra ten składnik można sobie podarować ;) 
2 pomidorki takie nie za duże 
Pół czerwonej papryki ( o ile oczywiście nie zostawicie jej w sklepie tak jak dzisiaj ja :) ) 
Ząbek lub dwa czosnku
Pieprz + vegeta do smaku :) 

Makaron gotujemy, odcedzamy i studzimy ;)  w między czasie odsączamy groszek i kukurydzę, czosnek przepuszczamy przez praskę, kroimy szynkę w drobną kostkę, pomidory i paprykę również mieszamy doprawiamy i tadam! życzę smacznego! 

Nie smakuje jak ta z chińskich zupek... jest dużo lepsza i zdrowsza! 


Do następnego 
-Pa!
Joasia K 

A jutro będzie post z niespodzianką :* Zapraszam!!!